Marzec 5, 2012 Posted by BrowarPiwna in Jopenbier, Jopengasse, Piwna

Gdańsk - Historia browarnictwa na ulicy Piwnej

Ulica Piwna

Nazwa dzisiejszej ulicy Piwnej jest ostrożnym nawiązaniem do jej nazwy przedwojennej, która brzmiała Jopengasse. Przyjmuje się powszechnie, że nazwa ta wzięła się od
gatunku piwa warzonego w Gdańsku, piwa dość szczególnego, bo... właściwie nie do picia.

Piwo jopejskie (Jopenbier)

z którego słynął niegdyś Gdańsk, bo warzono je tu na potrzeby miejscowe, ale przede wszystkim na eksport, było gęstym syropem powstającym w skomplikowanym procesie technologicznym. Do czego zatem używano piwa jopejskiego, skoro nie nadawało się do bezpośredniego spożycia jako trunek? Otóż jego zastosowania oscylowały pomiędzy kuchnią, a domową apteczką, bowiem równie chętnie wykorzystywały je gospodynie jako przyprawę do zup i sosów, jak i medycy, ordynując je jako środek rozgrzewający i napotny w przypadku przeziębień. Proces produkcji piwa jopejskiego był dość osobliwy. Warzenie rozpoczynało się dość normalnie, podobnie jak robi się to do dzisiaj z każdym piwem. Różnice zaczynały się jednak już przy wzajemnych relacjach składników.

Przy piwie "do picia" na 100 litrów potrzeba było około 200 gramów chmielu, do przygotowania jopejskiego zużywano go cztery razy więcej. Przy zwykłym piwie proces warzenia, czyli gotowania, trwał około 2-3 godzin. Jopejskie trzeba było warzyć nawet 10 godzin i więcej, w celu zagęszczenia brzeczki. Tu kończyły się podobieństwa technologii, bowiem w odróżnieniu od zwykłego piwa jopejskie trzeba było bardzo szybko schłodzić. Do tego celu używano... mrozu. Piwo jopejskie można było zatem przygotować jedynie w miesiącach zimowych, bo tylko porządny mróz gwarantował odpowiednio szybkie schłodzenie piwnej beczki. By zapewnić naprawdę szybkie parowanie gorącego wywaru przelewano go w duże płaskie kadzie. Następnie należało poddać piwo fermentacji. I znowu odbywała się ona w dość specyficzny sposób. Mogła przebiegać w piwnicy, a jeszcze lepiej w specjalnie do tego celu wzniesionej szopie. Przygotowane do fermentacji jopejskie przelewano do beczek wyposażonych w rynienki
na obwodzie, bowiem burzliwa fermentacja w otwartych pojemnikach powodowała przelewanie się zawartości, którą skrupulatnie zbierano i wlewano ponownie do beczek, bo przy tak skomplikowanym i czasochłonnym procesie produkcji żadna kropla cennego płynu nie mogła się zmarnować. Ten etap procesu produkcji trwał nawet dziewięć tygodni, podczas których ściany pomieszczenia, w którym ją prowadzono porastały grubym kożuchem pleśni. Wydobyte z pleśniowych jaskiń piwo filtrowano, beczki zamykano, ale proces dalszej, już bardzo powolnej i spokojnej fermentacji trwać musiał jeszcze cały rok. Tak właśnie powstawało słynne gdańskie piwo jopejskie, które w małych beczułkach sprzedawano w Mieście, albo ładowano na statki i wysyłano w świat, głównie do Anglii. Znanym producentem i eksporterem piwa jopejskiego był sam Jan Heweliusz, którego historia pamięta jako wielkiego astronoma, a który był w istocie browarnikiem.

Jopengasse – Jopejska - Piwna

Nadając po II wojnie światowej Jopengasse polską nazwę ulicy Piwnej, kierowano się zapewne zamiarem nawiązania do piwnej historii tego miejsca, a jednocześnie obawą, że nadanie jej na przykład nazwy "ulica Jopejska", byłoby niezrozumiałe. Szkoda, że tak się stało, bo byłoby to dosłowne tłumaczenie starej nazwy, która wprawdzie już w połowie XIX wieku była nie do końca i nie dla wszystkich jasna, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało.

Po raz pierwszy nazwy Jopengasse użyto w roku 1449, a że był to okres świetnej koniunktury dla gdańskiego browarnictwa (rocznie produkowano ok. ćwierć miliona beczek piwa po 126 litrów każda), wiązało się to zapewne z pewną specjalizacją miejscowych browarów, zajmujących się właśnie skomplikowanym nieco, jak to wyżej przedstawiono, wytwarzaniem piwa jopejskiego. Mimo, że nazwa Jopengasse pojawia się od połowy XV wieku, jeszcze przez dobre stulecie ulicę Piwną zaliczano do Brotbänkengasse, czyli dzisiejszej ulicy Chlebnickiej. Stopniowo nazwa Jopengasse utrwalała się dla zachodniej części ciągu komunikacyjnego od Baszty Łaziebnej, na której z czasem stanąć miała Wielka Zbrojownia, aż po odcinek tuż przy Kościele Mariackim (a właściwie przy dawnym cmentarzu przykościelnym), który początkowo nazywany był Mittelmarkt – tj. targ środkowy, a z czasem przylgnęła do niego nazwa Schnüffelmarkt. Ta ostatnia nazwa nastręcza pewne kłopoty interpretacyjne, bowiem nikt w przeszłości nie zapisał nic, co jednoznacznie wyjaśniałoby o co chodzi. Współcześnie przyjęło się tłumaczyć Schüffelmarkt jako "Targ Wąchany". Nazwa ta zdaniem jednych pochodzić ma od wąchania jako sposobu sprawdzania świeżości sprzedawanego tu nabiału, zdaniem innych od węszenia w poszukiwaniu interesujących przedmiotów na targu rozmaitości, który się tu właśnie miał się odbywać. Tak czy inaczej Targ Wąchany obejmował część dzisiejszej Piwnej od skrzyżowania z ulicą Kramarską, aż do ulicy Kaletniczej.

Ulica Piwna miała to szczęście, że kiedy w II połowie XIX wieku, wobec rosnących potrzeb komunikacyjnych i żądań właścicieli sklepów demontowano przedproża gdańskich kamienic, te przy Piwnej uchowały się w znacznej większości. W 1897 r. miłośnikom dawnej, gdańskiej architektury udało się uzyskać u władz zarządzenie, zgodnie z którym przedproża przy Mariackiej, Chlebnickiej, Św. Ducha i Piwnej miały zostać zachowane i objęte ochroną.

Ludzie, domy, instytucje...

Przez wieki istnienia ulicy Piwnej przewinęło się przez nią wiele ciekawych osób, mieściło się też przy niej kilka godnych odnotowania instytucji.

Spośród osób i rodzin, które warto wspomnieć, na plan pierwszy wysuwają się patrycjuszowskie rody Conradich, którzy byli właścicielami domu pod numerem 3, Groddecków (nr 16), Muhlów (nr17), Engelcków (nr 66) i Endenów (nr 1). Dom na rogu Koziej, pod numerem 51 należał do znanej rodziny gdańskich lekarzy - Schmidtów. Na Piwnej mieszkała też Anna Pilemann, niedoszła wybranka Maurycego Ferbera, bohaterka największego matrymonialnego skandalu gdańskiego średniowiecza. Przy Piwnej 68 mieszkał Hans Strakwitz, piszący się z polska jako Jan Strakowski, miejski budowniczy z początków XVII wieku, który pozostawił po sobie liczne ślady w architektonicznym krajobrazie Gdańska. Piwna 25 to adres domu rodzinnego Johanna Carla Schultza, wybitnego artysty, malarza i rysownika, nauczyciela Szkoły Sztuk i Rzemiosł i wielkiego obrońcy zabytków, znikających jeden po drugim w II połowie XIX w. Z Albertem Forsterem, niesławnym namiestnikiem Hitlera w Wolnym Mieście Gdańsku wiążą się kamienice od numeru 6, aż po skrzyżowanie z ulicą Lektykarską, które przejął w tuż przed wybuchem II wojny światowej, przeznaczając je na siedzibę własną i rozmaitych nazistowskich organizacji.

Pod numerem 52 mieściła się szkoła dla dziewcząt, założona w 1818 przez panią Sinell, z czasem przekształcona w liceum i pod patronatem cesarzowej Wiktorii jako Viktoriaschule przeniesiona została na dzisiejszą ulicę Kładki. W wynajętych pomieszczeniach kamienicy Groddecków pod numerem 16 funkcjonowała przez pewien czas Szkoła Mariacka, kiedy to w trakcie francuskiej okupacji Gdańska jej siedziba przy Podkramarskiej zamieniona została na magazyn. Szkolne przyjaźnie z tego okresu zaowocowały założeniem w 1810 r. resursy, czyli mieszczańskiego klubu, pod nazwą "Stowarzyszenie Przyjacielskie", jak nazwali miejsce swoich spotkań dawni uczniowie Szkoły Mariackiej. Resursa istniała aż do II wojny światowej. Kulinarną obsługą "przyjaciół" zajmowała się mieszcząca się w kamienicy restauracja "Junkerhof". W jednej z sal, wynajętych od resursy, przez pewien czas zbierali się gdańscy metodyści – członkowie istniejącej do dziś w Gdańsku protestanckiej wspólnoty religijnej.

Ulica Piwna ma też pewne tradycje masońskie. Pod numerem 4, na trzecim piętrze od 1925 r. spotykała się żydowska loża o skomplikowanej nazwie "Gedania Loża nr 1 Wolnego Miasta Gdańska", która używała tej siedziby aż do rozwiązania w 1933 r. Lokal w kamienicy pod numerem 64 służył przed i w czasie I wojny światowej Loży Zgoda, która rozwiązała się w 1919 r. W tej samej kamienicy miało swoją siedzibę również Towarzystwo Teozoficzne.

Piwna była kiedyś także ulicą bankową. Pod numerem 69 działał od 1859 r. pruski Bank Królewski, przekształcony w 1876 r. w filię Banku Rzeszy, która w 1906 r. przeniosła się do wspaniałej siedziby przy Bramie Wyżynnej. Przy Piwnej 36/37 mieściła się też Miejska Kasa Oszczędnościowa, której siedziba połączona w 1923 r. z kamienicą przy Długiej 47 utworzyła bankowy kompleks o długości 56, a szerokości zaledwie 12 metrów. Pod numerem 22 mieściła się Kasa Oszczędnościowa Powiatu Gdańsk Niziny, a pod numerem 47 działał na początku lat 20. XX w. polski Bank Ludowy.

Pod numerem 37 znajdowała się od XV wieku Apteka Rady, powstała na podstawie królewskiego przywileju Kazimierza Jagiellończyka, przez długie dziesięciolecia funkcjonująca jako jedyna legalna apteka w Gdańsku, w 1827 r. przeniesiona na Długi Targ.

Przy Piwnej 8, tam gdzie teraz mieści się sklep filatelistyczny, działała od końca XVIII wieku drukarnia Daniela Wedela, spełniająca rolę urzędowej drukarni Rady, od czasu pruskiej aneksji Gdańska nosząca dumny tytuł "drukarni nadwornej", uzyskany od pruskiego dworu królewskiego, a służący jako nic innego niż XIX-wieczny chwyt marketingowy. Kolejni drukarze, następcy Wedela, mieszkali i drukowali tu aż do II wojny światowej.

Ulica Piwna, jedna z najstarszych w Gdańsku, to miejsce gdzie widać trwanie i przemijanie, wielką historię i zwykłe ludzkie losy. Miejsce gdzie budowano i burzono, gdzie pojawiały się i znikały budynki, instytucje i firmy, a wraz z nimi ludzie je tworzący. Charakter tego wszystkiego co działo się w tym zakątku Gdańska ujmował świetnie napis na nieodbudowanym po wojnie budynku przy Piwnej 46, który w polskim tłumaczeniu brzmiałby mniej więcej tak: "Tu budujemy wielkie i mocne domy, chociaż jesteśmy tu tylko gośćmi. A tam gdzie będziemy całą wieczność, budujemy bardzo mało."

Opracował:
Aleksander Masłowski

1 Gwiazdka2 Gwiazdka3 Gwiazdka4 Gwiazdka5 Gwiazdka (6 votes, average: 5,00 z 5)
Loading...
Click to share thisClick to share this